Cena na pylonie wygląda jak jedna liczba, a jest sumą sześciu rzeczy o zupełnie różnej naturze. Cztery z nich są takie same w Świnoujściu i w Przemyślu, bo wynikają z ustawy. Dwie zmieniają się co tydzień. Kiedy raz zobaczysz ten podział, przestajesz się dziwić, dlaczego cena potrafi stać w miejscu mimo tanienia ropy.
Sześć składników jednego litra
Dla benzyny Pb95 struktura wygląda mniej więcej tak:
- zakup ropy i przerób w rafinerii — ok. 44%
- akcyza — ok. 24%
- VAT — ok. 19%
- marża detaliczna stacji — ok. 8%
- opłata paliwowa — ok. 3%
- opłata emisyjna — ok. 1%
Dla oleju napędowego proporcje są inne: sama ropa i rafinacja to już około 55% ceny, akcyza spada do 17%, za to opłata paliwowa rośnie do 6%, a marża detaliczna potrafi zejść do 2%. To dlatego diesel bywa w Polsce droższy od benzyny mimo niższej akcyzy — jego cena jest po prostu bliżej związana z rynkiem hurtowym, a stacja zarabia na nim mniej.
Podatki, czyli prawie połowa rachunku
Akcyza i VAT razem to około 43% ceny benzyny. Do tego dochodzą dwie opłaty, o których większość kierowców nigdy nie słyszała.
Opłata paliwowa w 2026 roku wynosi 210,29 zł od 1000 litrów benzyny i 453,52 zł od 1000 litrów oleju napędowego. W przeliczeniu na litr to odpowiednio 21 i 45 groszy. Nie idzie do budżetu ogólnego, tylko na Krajowy Fundusz Drogowy — czyli na budowę i utrzymanie dróg, po których jedziesz z tym paliwem w baku.
Opłata emisyjna to około grosza z każdego litra, przeznaczona na Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Fundusz Niskoemisyjnego Transportu.
VAT liczy się na końcu, od wszystkiego powyżej — również od akcyzy i od obu opłat. To podatek od podatku i dlatego 23% naliczane od kwoty netto daje w praktyce blisko 19% ceny brutto, którą widzisz na dystrybutorze.
Co z tego naprawdę się zmienia
Cztery składniki — akcyza, obie opłaty i stawka VAT — są stałe, dopóki nie zmieni ich ustawodawca. Zostają dwa ruchome: cena hurtowa i marża stacji.
Cena hurtowa idzie za notowaniami ropy i kursem dolara, bo ropa jest rozliczana w dolarach. Marża jest jedyną częścią, o której decyduje konkretna stacja — i to ona odpowiada za to, że dwie stacje przy tej samej ulicy mogą mieć różnicę 30 groszy na litrze. Rozbieramy to dokładniej we wpisie dlaczego ceny różnią się między stacjami.
Dlaczego tanieje wolniej, niż drożeje
Skoro dwie trzecie ceny to elementy sztywne, zmiana notowań ropy o 10% nie może przełożyć się na 10% zmiany na pylonie — w porywach na jakieś cztery, pięć procent. Do tego dochodzi opóźnienie: stacja sprzedaje paliwo, które kupiła wcześniej, więc reaguje na hurt z przesunięciem kilku dni. Kiedy hurt rośnie, ryzyko straty jest natychmiastowe i cena idzie w górę szybko. Kiedy spada, stacja ma nagle wyższą marżę i nie ma powodu, żeby się z nią spieszyć — dopóki nie zmusi jej konkurent po drugiej stronie ronda.
To nie jest teoria spiskowa, tylko zwykła asymetria ryzyka. Piszemy o niej szerzej w tekście ropa, dolar i pylon.
Co z tym zrobić jako kierowca
Na podatki nie masz wpływu. Na te 8% marży — masz, i to jest jedyne pole gry. Przy baku 50 litrów różnica 30 groszy na litrze to 15 zł na jednym tankowaniu i grubo ponad 700 zł rocznie przy tankowaniu raz w tygodniu. Wystarczy wiedzieć, gdzie w Twojej okolicy ta marża jest niższa — i tankować tam, kiedy i tak tamtędy jedziesz.
Dokładnie po to powstało Na Baku: ceny pochodzą ze zdjęć paragonów i totemów cenowych zgłaszanych przez kierowców, każda ma źródło i datę, więc widać, czy patrzysz na cenę sprzed godziny, czy sprzed tygodnia.
Stan na sierpień 2026. Struktura ceny zmienia się razem ze stawkami podatkowymi i notowaniami — traktuj procenty jako rząd wielkości, nie jako stałą.